Nie ilość ale jakość - Lotos rozwija sieć stacji paliw

Nie ilość ale jakość - Lotos rozwija sieć stacji paliw
Rynek paliwowy wciąż jest bardzo nieprzewidywalny. Podwyżki cen ropy powodują, że transport staje się coraz bardziej nieopłacalny. Czy grozi nam kryzys paliwowy? O najbliższych planach naszego rodzimego potentata rozmawiamy z prezesem spółki Lotos, panem Pawłem Olechnowiczem.




KM: Panie Prezesie, średnia marża na baryłce ropy w II kwartale tego roku powinna wynieść 8 $, w I kwartale było to niecałe 4,5 $. Komuś, kto jest spoza tej branży, może to się wydawać bardzo mało. Tylko kilka dolarów na baryłce kosztującej około 140 $...

PO: To jest właśnie marża rafineryjna, czyli różnica pomiędzy ceną ropy a ceną produktów sprzedawanych przez rafinerię. Oczywiście od tej marży odejmuje się jeszcze dodatkowe koszty. Złotówka się umocniła i to nas cieszy, ale z drugiej strony relatywnie obniżyły się ceny produktów, które są kwotowane w dolarach. Pozostałe koszty w złotówkach pozostają na niezmienionym poziomie. Przy samodzielnym wydobyciu ropy koszty operacyjne będą na poziomie światowym i wówczas zysk na baryłce będzie bardzo atrakcyjny.

KM: Ale chyba pomimo tych wszystkich przeciwności, Pan także nie musi się martwić o wynik finansowy spółki, na czele której Pan stoi?

PO: O wyniki jestem spokojny. Natomiast niepokojem napawa mnie rynek ropy i produktów naftowych Zdecydowanie daleko tutaj od równowagi podaży i popytu. W tym zakresie mamy niewielki wpływ. Możemy zaledwie obserwować, jak zmieniają się ceny ropy naftowej, a w ślad za tym ceny paliw na rynku. Musimy reagować na zachowania rynku, w przeciwnym razie nie będzie pozytywnych efektów funkcjonowania firmy. Ta zmienność cen, która dziś występuje na rynku, na pewno nie sprzyja sektorowi i nie służy stabilizacji w prowadzeniu biznesu.

KM: Rozmawiamy w połowie lipca. Jakie są Pana przewidywania odnośnie kształtowania się kursu baryłki ropy, no powiedzmy do końca roku?

PO: Moim zdaniem, takie emocjonalne wahania będą jeszcze występowały w okresie letnim i sądzę, że pewnie we wrześniu, październiku powinny się pojawić elementy stabilizujące. Zależy to oczywiście od tego, czy wielcy tego świata, odpowiedzialni za ropę, finanse i politykę, będą skutecznie wdrażać podejmowane aktualnie działania. Tak więc już pod koniec roku kurs powinien zacząć się stabilizować. A ta stabilna cena według mnie to przedział 100 - 125 dolarów, no powiedzmy plus/minus 10 proc. To nie oznacza oczywiście, że nie pojawią się jakieś nagłe, gwałtowne skoki.

KM: Powiedział Pan, że fundusze inwestycyjne mają większy wpływ na cenę ropy, niż jej producenci. Dlaczego?

PO: Dlatego, iż ocenia się, że na rynku ok. 70 proc. sprzedaży ropy kontrolowana jest przez fundusze inwestycyjne, a tylko pozostałe 30 proc. przez producentów. Oznacza to, że właśnie fundusze inwestycyjne mają istotny wpływ na to, w jaki sposób kształtują się ceny ropy.

KM: Jak w takim razie będzie się rozwijał rynek stacji paliwowych w Polsce? Obecnie mamy do czynienia z taką sytuacją, że w wielu miejscach funkcjonują obok siebie dwie, a czasem nawet trzy stacje różnych koncernów. Czy ten rynek będzie się konsolidować?

PO: Pewnie tak, ale to jest wolny rynek. To się dzieje również w innych krajach, także tych wysokorozwiniętych UE, że w miejscach wydawałoby się mało atrakcyjnych, działają obok siebie dwie lub trzy stacje. Jeżeli właścicielowi opłaca się ten biznes, to go prowadzi, jeżeli nie, to go zamyka. Tutaj po prostu prawa rynku będą decydowały, ile i w jakich lokalizacjach pozostanie stacji. Istotną kwestią są również decyzje lokalnych samorządów, które rozstrzygają o przyznaniu lokalizacji. Powinny być one biznesowo rozsądne.

KM: Czy w takim razie sposobem na tę, ogromną konkurencję, mogą być usługi dodatkowe, takie jak np. myjnie, czy duże parkingi, przydatne zwłaszcza kierowcom zawodowym, szczególnie tych największych pojazdów?

PO: Oczywiście, jak najbardziej. Wiadomo, że nie chodzi tutaj o duże miasta, gdzie koszt metra kwadratowego jest bardzo wysoki. Ale stacje przy trasach powinny być atrakcyjne zarówno dla dużych, jak i małych pojazdów. Zarówno obsługa, jak i infrastruktura tych obiektów powinna skłaniać do dłuższego postoju. Mam więc na myśli posiłek, myjnię, parking, ale także inne atrakcje, jak np. plac zabaw dla dzieci. Te rzeczy już się pojawiają i będą coraz częstszym elementem stacji przy trasach. I ten kierunek rozwoju na pewno będzie dotyczył także naszych stacji.

KM: A propos rozwoju, czy szukają Państwo nowych lokalizacji i czy widzą Państwo szansę dla siebie w autostradach, które prędzej, czy później, ale w końcu zostaną w Polsce wybudowane?

PO: Tak, bierzemy udział w przetargach i liczymy, że będziemy je budować w atrakcyjnych lokalizacjach. Takich lokalizacji jest coraz mniej. Na razie nie ich nie dostrzegamy, ale oczywiście jesteśmy czujni. Nie ukrywam jednak, że nie interesuje nas ilość, ale jakość, czyli stacje, których poziom sprzedaży paliw jest zbliżony do średniej europejskiej. Dlatego, podobnie jak w przypadku inwestycji w potencjalne złoża ropy naftowej, jesteśmy bardzo ostrożni. Podsumowując, chciałbym powiedzieć, że interesują nas tylko dobre i bezpiecznie ulokowane projekty, a nie "egzotyczne" inwestycje.

Dziękuję za rozmowę

rozmawiał: Klaudiusz Madeja

Wyszukiwarka

Informacje

Zapisz się do newslettera

Raz w tygodniu otrzymasz od nas przegląd wydarzeń z branży TSL