środa, 06 listopada 2013

Dom w samochodzie

Oczywiście na wstępie możnaby było napisać dom w kabinie, czy też uwzględnić fakt, że jest to dom w samochodzie ciężarowym.

Ale nie o to tu chodzi. Najważniejszym przesłaniem tego artykułu jest pokazać jego odbiorcy, że kierowca wyjeżdżający z domu na co najmniej kilka dni, i wcale nie musi to być tylko i wyłącznie kierowca samochodu ciężarowego, prowadzi drugi dom. I to nie taki w sensie posiłków, spania, toalety, itp. (o tym w kolejnym artykule) ale jeżeli chodzi o relację z bliskimi.

Życie w trasie nie pozwala na to, żeby przykładowo o godzinie 17:00 wrócić z pracy do domu, usiąść w miękkim fotelu przy piwie i włączyć telewizor. Kierowca nie może skorzystać z tego przywileju. On w momencie kiedy kończy mu się czas pracy staje na parkingu, i co warto tutaj podkreślić, na którym jest miejsce! I musi na tyle odpocząć, aby mógł bezpiecznie wyruszyć dalej w trasę! A to wszystko przy założeniu, że o ile skończył jazdę to nie musi rozładować albo załadować towaru. Teraz można sobie przypomnieć słowa nauczycieli, czy też innych zawodów, którzy mówią o tym, jak to mają ciężko, bo po powrocie do domu muszą przykładowo sprawdzać zeszyty lub klasówki. A czy kierowca się skarży? Nie, bo On wie, że wykonuje swoją pracę. I tak jak jazda jest częścią Jego pracy, tak samo są nią załadunki, czy też rozładunki towaru, bądź postoje w trasie. Z tym wszystkim często jest związany określony czas spędzany w kabinie pojazdu, a co za tym idzie prowadzenie w tej przestrzeni swoistego domu. Co jak sami kierowcy często podkreślają ta przestrzeń jest Ich domem i nikomu nic do tego! Jak mówi jeden z kierowców: „Szefa samochód to jest z zewnątrz, a tutaj to jest Mój. To jest Mój dom!”, argumentując dalej, że to jest przestrzeń, która należy do kierowcy, któremu przychodzi w niej codziennie żyć.

Zdecydowanym minusem takiego życia jest, jak to mówią kierowcy, życie na dwa domy, a więc właśnie z dala od swoich najbliższych. Nie może On pomóc, gdy coś złego dzieje się w rodzinie, bądź jak sami podkreślali, serce im pęka, gdy przykładowo nie mogą pomóc, lub chociażby nadzorować tego, jak buduje się ich dom, lub gdy jakieś kataklizmy się dzieją wokół ich domostwa, a Oni są w tym czasie na drugim krańcu Europy. Gdy taka osoba pracuje w takim systemie, że przykładowo nie ma Go cały tydzień roboczy w domu i wraca tylko na weekend, albo nawet co drugi, to sam nie wie co ma zrobić w pierwszej kolejności. Czy jechać gdzieś w odwiedziny, czy ściąć trawnik, czy zaopiekować się dziećmi i spędzić z nimi w końcu trochę czasu, bądź może gdzieś wyjechać. A gdzie czas na odpoczynek? Kierowcy, co często podkreślali, sami nie wiedzą w co wówczas włożyć ręce. Dodatkowo gdy pracują w ciągu tygodnia a do domu przyjeżdżają tylko na weekend niemożliwe wręcz wydaje się wówczas załatwienie jakiejkolwiek sprawy urzędowej, gdyż te pracują tylko w ciągu tygodnia. Gdy mowa już o dzieciach to kierowcy niejednokrotnie powtarzają to, że boją się tego, żeby kiedyś ich dziecko nie powiedziało do nich: wuja, bo nie będą go prawie widziały. Jak żartobliwie podkreślił kierowca jeżdżący dość długo, ma On czwórkę dzieci i jak powiedział, aż w pewnym momencie sam się dziwił co te dzieci tak szybko rosną.

Jednak to co trzeba podkreślić, wśród kierowców są ludzie, którzy kochają życie w trasie, dostrzegają oni w tym wolność, przestrzeń, gdzie plusem jest to, że codziennie mają do czynienia z innymi drogami, a nawet krajami. Nieraz kierowcy żartobliwie podkreślają, że jak przychodzi im spędzać urlop w domu, to ktoś z domowników się pyta, kiedy w końcu pojadą w trasę. Co również często można usłyszeć od kierowców Oni nauczeni są już życia w trasie, więc jak zasypiają w domowym łóżku i niczego nie słyszą, a to przejeżdżającego innego samochodu, lub chodzącego agregatu od chłodni to nie mogą zasnąć. Bądź też mając dwa tygodnie urlopu jadą po tygodniu do swojego pracodawcy z prośbą, aby zadzwonił do nich do domu, że są pilnie potrzebni, bo jest jakiś bardzo ważny i pilny wyjazd.

Wśród kierowców możemy obserwować typowy przekrój przez społeczeństwo, gdzie możemy mieć do czynienia z prawdziwymi domatorami, którym ciężko jest wyjść z domu, a także ludzi, którzy uwielbiają życie niemal jak w taborze, a więc codziennie w innym miejscu, nie będąc przywiązanym do jednego stricte i wyłącznie adresu, a więc takich, których życie jest zupełnym przeciwstawieństwem dla określenia: życie, praca, dom.

Bartosz Pałgan

 

UWAGA!!!
Aby korzystać z serwisu www.4Trucks.pl, należy włączyć obsługę JavaScript w przeglądarce.