poniedziałek, 28 marca 2011

Schmitz Cargobull w natarciu

P1300945

Gdy w 1892 r. Melchior Schmitz założył kuźnię w niemieckiej miejscowości Altenberge, położonej nieco na północny zachód od centrum Zagłębia Ruhry, nie spodziewał się, że po ponad stu latach będą tam produkowane nowoczesne naczepy samochodowe.


Dzisiaj firma ma rozbudowaną siatkę swoich przedstawicielstw i punktów dystrybucyjnych oraz kilka zakładów produkcyjnych w całej Europie. Przy czym, jak nam powiedzieli na spotkaniu przedstawiciele kierownictwa firmy, jako stary kontynent rozumieją "obszar od Gibraltaru do Muru Chińskiego". Koncern stara się, aby jego autoryzowani partnerzy byli zlokalizowani przy głównych węzłach komunikacyjno-transportowych. Oprócz produkcji znajdziemy oczywiście działy: części zamiennych, finansowania, dystrybucji pojazdów używanych oraz telematyki, czyli oprogramowania służącego do lokalizacji, nadzoru i analizy danych pojazdu.
Serce tego rozbudowanego układu, czyli centrala w niemieckim Altenberge, zajmuje prawie 300 tys. m2, z czego 43 tys. m2  jest przeznaczone bezpośrednio pod produkcję. Biorąc pod uwagę jej wielkość, to powierzchnia, którą wykorzystuje jest stosunkowo mała.  Liczba pracowników wraz z uczącymi się jeszcze zawodu przekracza obecnie 900.

Trudny rok 2009
P1300782Jak zapewniali nas przedstawiciele zarządu, przedsiębiorstwo ma za sobą trudny czas spowolnienia gospodarczego. Nie było łatwo, gdy rynek naczep siodłowych w Europie zach. zmniejszył się o ponad 57%. Sprzedaż w 2009 r. można porównać z 1994 r. A pierwsze oznaki złej sytuacji Schmitz Cargobull miał już w I i II kw. 2008 r., gdy obroty spadły o 40%. W najgorszym momencie firma notowała obniżkę o 85%. Najtrudniejszy  był rok obrachunkowy 2009/2010, który kończy się zawsze 31 marca. Jednak, jak podkreśla Andreas Schmitz, członek zarządu zajmujący się Europą Wschodnią: - Mogliśmy przejść przez ten trudny czas dzięki solidnym podstawom. A taką jest między innymi duży udział kapitału własnego w aktywach, który od ponad dwóch lat przekracza 50 procent. Zapewnia też, że nawet w czasie największego spadku obrotów Wszystkie płatności, gwarancje i inne zobowiązania były realizowane. Nie jest też tajemnicą, że właściciele dobrze ulokowali sowite zyski osiągnięte od 2005 do 2007 r. To także pozwoliło w miarę spokojnie przetrwać czas dekoniunktury i cały czas zachowywać płynność finansową. Pan Schmitz przekonywał nas, że dzięki temu firmę stać na to by wykonać tylko 60% zakładanej produkcji, ale są też przygotowani na zrobienie 130% ilości pierwotnie planowanych pojazdów. Kończący się właśnie rok obrachunkowy był dobry. Zakłady opuści 35 tys. pojazdów. Plan do końca marca 2012 r. jest jeszcze bardziej śmiały, bo przewiduje sprzedaż 45 tys. To wzrost o niemal 30%. Zapytałem więc Andreasa Schmitza, czy aby nie zbyt optymistycznie patrzą na nadchodzący rok w kontekście chociażby sytuacji w niektórych państwach afrykańskich i drożejącej ropy naftowej. Padła jednoznaczna odpowiedź: - Stoimy twardo na stanowisku, że jest to realny poziom. Widzimy to po zamówieniach. Zapotrzebowanie jest duże. Ostatnie zawirowania, chociażby z ceną ropy naftowej, nie spowodowały rezygnacji klientów. Wręcz przeciwnie, dostajemy pytania, czy nie można by przyspieszyć realizację niektórych kontraktów.
Jako źródło tych dotychczasowych sukcesów i optymistycznej prognozy, firma podaje kompleksowy zakres usług, jaki sama świadczy: - Jesteśmy jedynym koncernem z pełnym pakietem, zapewniamy serwis przez 24 godziny w całej Europie - zapewnia Andreas Schmitz.


Nie boimy się odkupu
Koncern nie boi się odkupu używanych pojazdów. Robi to nie tylko po 3-4 latach, ale czasem nawet po ośmiu. Wszystko zależy od stanu technicznego taboru. Już około 11 tys. pojazdów jeździ z telematyką Schmitz'a. Urządzenie jest kompatybilne z innymi systemami oprogramowania. Dostarcza w czasie rzeczywistym informacji o naczepie i ładunku, takich jak np. ciśnienie czy temperatura. W zależności od ilości funkcji kosztuje od 800 do 2000 €, a jej czas amortyzacji trwa między 7 a 15 miesiącami. 10 tys. pojazdów jest objętych umowami typu full service, czyli od opuszczenia fabryki do ostatecznego zwrotu. Aby dobrze realizować tę pełną obsługę, firma ma 1200 partnerów serwisowych, którzy z kolei mają do dyspozycji ponad milion części w 25 magazynach na terenie całej Europy. Zamówienia można składać online. Aby ułatwić klientom nabycie pojazdów, koncern oferuje szeroki system finansowania: leasing, Contract Lease i najem z opcją kupna. Ilość finansowanego taboru przekroczyła 65 tys. szt. W sprzedaży pojazdów używanych Schmitz współpracuje z Dekrą, co daje gwarancję bezpieczeństwa. W parku maszyn z drugiej ręki jest stale przeszło 1600 szt. Są rozlokowane w 22 składach na terenie całej Europy. W poprzednim roku rozliczeniowym sprzedały w sumie ok. 8 tys. szt. taboru. Firma tłumaczy tak duży nacisk na handel pojazdami używanymi malejącą rentownością produkcji nowego sprzętu.

W Polsce EWT
P1300831Wśród wymienionych wyżej przedstawicielstw europejskich jest oczywiście również Polska. Koncern reprezentuje, działająca od 1998 r. firma EWT Truck & Trailer, mająca obecnie dwa duże przedstawicielstwa: w Ołtarzewie k/ Ożarowa Maz. i Strykowie. Właśnie niedaleko Warszawy od 2007 r. mieści się siedziba polskiego oddziału EWT. Zaś w lutym 2011 r. oddano do użytku niedaleko Łodzi nowy oddział, zlokalizowany bezpośrednio przy autostradzie A2. To z nim wiąże się duże plany na przyszłość. Już obecnie znajduje się tam serwis naczep Schmitz Cargobull i pojazdów użytkowych Mercedes-Benz, blacharnia, lakiernia, serwis ogumienia, diagnostyka, hamownia a do tego myjnia, magazyn i biura. Natomiast w przyszłości planuje się powstanie montowni o powierzchni 1800 m2. Obecnie montaż jest wykonywany w hali naprawczej Schmitza. Za dwa, trzy lata będzie również wykonywany montaż zabudów, np. do transportu żywności na niewielkich samochodach. Oddział w Strykowie daje duże możliwości w perspektywie następnych lat, ponieważ ma w sumie 16,6 ha powierzchni. Dla porównania Ołtarzew to zaledwie 2 ha. Oprócz wymienionych dwóch, EWT ma jeszcze swoje biura handlowe w Gdańsku, Katowicach, Poznaniu, Lublinie, Szczecinie i Wrocławiu. Poza tym działa sieć kilkunastu partnerów serwisowych, rozlokowanych w całym kraju. Na zabudowę czeka też 3,5-hektarowa działka przy węźle Sośnica, gdzie krzyżują się autostrady A1 i A4. Najlepszy dla firmy był rok 2007, gdy sprzedano 5245 pojazdów. W ub.r. były to 1692 szt. Całkowity udział naczep marki Schmitz w polskim rynku w 2010 r. wyniósł 26%. W rozkładzie na poszczególne typy wyglądało to nast.: naczepy samowyładowcze - 11%, plandekowe - 15%, zaś naczepy chłodnicze - 77%. Jak mówi dyrektor handlowy EWT Truck & Trailer Mirosław Mozol: - Zamówienia w Polsce są bardziej wyspecyfikowane, szczególnie dla pojazdów do przewozu artykułów spożywczych. W naczepach plandekowych jest dużo zleceń specyficznych dla branży motoryzacyjnej, ale sprzedaliśmy także na przykład kilka naczep przystosowanych do transportu papieru lub AGD. Standardowe przyczepy są u nas przeznaczone głównie do transportu drobnicy. W  przeciągu ostatnich dwóch lat ponad połowę całej sprzedaży stanowił wynajem długoterminowy, gdzie użytkownik płaci miesięcznie jedną ratę obejmującą całkowitą obsługę. EWT przewiduje, że w połowie 2012 r. wrócą pierwsze pojazdy z finansowania Schmitza. Nie pojadą już z powrotem do Niemiec, lecz zostaną u nas, by je ponownie sprzedać jako używane.

Obniżyć masę i zużycie paliwa

1280_032Aby dalej z powodzeniem realizować swoje ambitne plany Schmitz Cargobull dąży do coraz wyższej jakości wyrobów. Stąd ciągłe ulepszanie wyposażenia i nowoczesne rozwiązania. Takim jest agregat jezdny Rotos z gwarancją na 6 lat lub milion kilometrów przebiegu. Wspomniane już wyżej skręcanie ramy sprawdza się także lepiej przy naprawach i usuwaniu uszkodzeń powypadkowych, a daje podobne efekty jak spawanie. Kompozycja ze stali i aluminium nie wymaga lakierowania, zostaje poddana ocynkowaniu. Pozwala to producentowi udzielać 10-letniej gwarancji na przerdzewienie. Takie rozwiązanie zwiększa również odporność na uderzenia kamieni, co podnosi jednocześnie wartość przy odsprzedaży. Ponadto naczepa jest lżejsza od standardowej o 1200 kg. Zresztą zdaniem przedstawicieli firmy, właśnie w dalszym rozwijaniu kompozycji stali i aluminium tkwią duże możliwo
P1300827ści uzyskania zmniejszenia wagi. A to jedna z głównych potrzeb klientów, bo dzięki lżejszej naczepie uzyskują większą ładowność albo zmniejszają zużycie paliwa. Konstrukcja modułowa podwozia ułatwia ewentualne naprawy, a ponadto jest przystosowana do montażu różnych opcjonalnych elementów wyposażenia. Do zalet należy także zaliczyć zabudowy o zmiennej wysokości ściany przedniej i tylnej. Regulować można również wysokość całej naczepy w zakresie 965-1150 mm, aby dostosować ją do rożnych poziomów sprzęgów siodłowych. Tego typu rozwiązanie jest chętnie kupowane w Polsce. W konstrukcji zabudowy zmieniono też łożyska z tworzyw sztucznych na stalowe i wzmocniono aluminiowe podłużnice przesuwnego dachu, którego nośniki mają szerokość paletową, czyli 2480 mm. Nowa jest także konstrukcja obrzeża ramy, co bardzo ułatwia mocowanie pasów przy pomocy standardowych haków. Ciekawym rozwiązaniem jest również poduszka powietrzna dachu (RSAB), która zapobiega zbieraniu się wody i tworzeniu lodu zimą. Dużo uwagi poświęca się materiałom izolacyjnym używanym do produkcji chłodni. Poprawienie współczynnika izolacji zmniejsza zużycie paliwa i emisję spalin, ponieważ agregat pracuje krócej i rzadziej. Możliwości konfiguracji naczep jest naprawdę dużo. Dostępne są m.in. specjalnie przystosowane do przewozu napojów w skrzynkach lub beczkach, kręgów stalowych oraz papieru, który jest ciężki i drogi przez co wymaga suchego i bezpiecznego transportu. Maksymalne obciążenie agregatu osiowego może wynieść 27 t, przy całkowitym ciężarze łącznym pojazdu 45 t. Schmitz Cargobull jest pierwszą firmą z certyfikatem XL i jednocześnie TIR. Dostępne są również certyfikaty celne. Ponadto wyroby rodem z Altenberge spełniają wiele norm DIN, Dekra i TÜV. Zupełnie innowacyjna jest najnowsza naczepa S.CS Eurocargo. Dzięki zastosowaniu bocznych osłon zwiększono aerodynamikę i zmniejszono o 8% zużycie paliwa. Efektywność transportu została zwiększona dzięki agregatowi osiowemu 2 x 10 t i zmniejszonym oporom toczenia. Uzupełnieniem tego są nowe opony 385/65 R 22,5 o nośności 5 t. Nowością jest tu również system Sliding Micro Post Technology (SMP), który zapewnia: lepsze przyleganie do przyczepy, znacznie szybsze otwieranie, łatwiejszy dostęp z boku pojazdu. Konstrukcja nie ma łat, kłonic i klamer plandekowych.


Tekst i fot. Klaudiusz Madeja




UWAGA!!!
Aby korzystać z serwisu www.4Trucks.pl, należy włączyć obsługę JavaScript w przeglądarce.